niedziela, 23 grudnia 2012

Smakowite Kąski #1

W cyklu Smakowite Kąski pojawiać się będą krótkie, czasem nawet mikroskopijne fragmenty książek, które aktualnie przewinęły się przez moje ręce. Fragmenty na tyle apetyczne, że wywarły na mnie większe wrażenie lub mnie po prostu zaciekawiły; fragmenty, które mnie rozbawiły lub niosły w sobie wartą uwagi uniwersalną mądrość; fragmenty, które są w pewien sposób reprezentatywne dla całej, przywoływanej książki. Poniżej pierwsze trzy, na dobry początek.
"Nic o Rosji się nie wie, żeby ją zjechać wzdłuż i wszerz, jak nie sięgnie się po jej literaturę, bo Rosja jest cała w literaturze, a Szwajcaria, na przykład, nie.

A z literatury rosyjskiej nie sposób nie znać obydwu Tołstojów, Czechowa, Dostojewskiego, Gogola, Iwana Bunina, bez względu na opinię o genezie Cichego Domu i jego autorze, nie można tej powieści nie przeczytać, tak jak Armii Konnej Babla czy Opowiadań kołymskich Szałamowa.

A po Turgieniewa można nie sięgnąć. I o literaturze rosyjskiej można coś sądzić z Turgieniewem i bez niego."
Eustachy Rylski, Arina Timofiejewna, Po śniadaniu, wyd. Świat Książki, 2009

"Jeśli w ciągu siedmiu i pół roku [...] udało mu się cokolwiek osiągnąć, to jest to zdolność do życia w teraźniejszości, do ograniczenia się do tu i teraz, i mimo że nie jest to najbardziej chwalebne osiągnięcie, jakie można sobie wyobrazić, wymagało od niego dużej dyscypliny i samokontroli. By nie mieć żadnych planów, czyli nie mieć tęsknot i nadziei, być zadowolonym z tego co niesie los, by przyjmować, co wydziela ci świat od jednego wschodu słońca do drugiego - aby tak właśnie żyć, musisz chcieć bardzo mało, tak mało, jak jest to w ludzkiej mocy."
Paul Auster, Sunset Park, wyd. Znak, Kraków, 2012

"Jest taka opowieść o człowieku, który trafił do piekła, gdzie powitała go blond hostessa w minispódniczce i niebieskim toczku z napisem "Welcome to Hell". Ta sama hostessa zaprowadziła przybysza do luksusowego apartamentu z łóżkiem King Size, marmurową wanną jazuzzi i garderobą pełną letnich strojów na każdą okazję - z metkami ze sklepów z przy nowojorskiej Madison Avenue, madryckiej calle Serano i rzymskiej Via Condotti[...]

- Spodziewałem się czegoś innego - powiedział przybysz.

Hostessa uśmiechnęła się na to i zabrała go do dżungli w trudno dostępne miejsce, gdzie znajdowała się osadzona w ziemi ciężka żelazna klapa. Gdy ją podnieśli, spod spodu buchnął straszliwy żar, a następnie oczom przybysza ukazało się ogniste jezioro, w którym tysiące nagich ludzi cierpiało okrutne męki, zadawane przez czerwone diabły ze spiczastymi ogonami, naśmiewające się ze skazańców, dźgające ich trójzębami i niepozwalające zapomnieć, że ta kara jest wieczna, że to już na zawsze: jezioro, ciemność, płacz i zgrzytanie zębów i ogień nieugaszony[...]

- Tak wygląda piekło przeznaczone dla katolików - wyjaśniła hostessa, opuszczając z powrotem żelazną klapę.
"
Carlos Fuentes, Wola i Fortuna, Świat Książki, 2008

2 komentarze:

  1. Fajny cykl, bardzo mi się Twój pomysł podoba. Jako fan fragmentów, ("Szczyt przyjemności dają nam przecież fragmenty" Thomas Bernhard "Dawni mistrzowie"), popieram go w całej fragmentaryczności:)

    Radosnych i spokojnych świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moc fragmentów jest wielka. Czasami bywa, że nie pamiętam dokładnie treści książki, ale bardzo dobrze pamiętam pewne jej fragmenty...

      Tobie również życzę wesołych i spokojnych świąt!

      Usuń